Witajcie!
Dziś kolejna część przygód panny Emily Deskorolce. Natraficie w niej między innymi na telefon - świstoklik, niezmierne ilości wykrzykników i tę zUą Barbie, która nie lubi deskorolki. Uważajcie tylko, by nie utonąć w pokładach lukru!Rozdział 5
Zastałam Justina w swoim pokoju na łóżku spał....tak słodko spał że nie miałam sumienia go obudzić.Wpatrywałam się jak śpi,położyłam się obok niego i w jego ramionach usnęłam...
A co mama Justina powie na to, że nie wrócił do domu na noc? Dobra, to było pytanie retoryczne – wiadomo, że nawet tego nie zauważy.
Rano obudził mnie Jeydon ,Justina już nie było....
-Em jest 07:00 wstawaj bo do szkoły zaraz idziemy....
-A gdzie jest... nie dokończyłam. No dobra już się zbieram dodałam.
Ubrałam się w dżinsowe rurki biały t-shirt zieloną bluzę w kratkę na zamek i zielone trampki za kostki.Spięłam włosy w wysoki kucyk pomalowałam się lekko spakowałam i zeszłam zjeść śniadanie.Wyszliśmy razem z Jeydonem przez drogę rozmyślaliśmy jak to będziemy się żywić skoro nie ma rodziców
Skąd bohaterka wie, o czym myślał jej brat? I co za problem z „żywieniem się”, przecież rodzice dają im pieniądze.
brat podał mi do ręki 20 dolarów i powiedział że mam w zamrażarce obiad i mam po szkole coś sobie kupić do jedzenia dodał że po szkole musi wyjść i wróci dopiero wieczorem.
Dobrze, że nie 20 złotych. I nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co takiego bohaterka ma sobie kupić, że potrzebne jest na to aż 20 dolarów.
Chodziliśmy do jednej szkoły tylko uczyliśmy się na innych piętrach.
Przed bramą do szkoły pocałowałam brata w policzek mocno przytuliłam i podziękowałam raz jeszcze za to co dla mnie zrobił
Pytanie do Czytelników: czy któreś z Was zna kogokolwiek, kto w ten sposób CODZIENNIE żegna się z bratem?
Do Jeydona podszedł jakiś chłopak i słuchałam jak rozmawiali.
-Fajna laska stary ! Ja oczywiście się uśmiechnęłam.
pocałowałam brata jeszcze raz w policzek powiedziałam "Do zobaczenia KOCHANIE" Odeszłam śmiejąc się
- Idioto to moja siostra ! Zdążyłam usłyszeć hihi.
To jego koledzy nie znają jego siostry? Nie no, rozumiem, gdyby się tam dopiero co przeprowadzili, ale, o ile wiem, oni tam mieszkają od urodzenia i od kilku lat chodzą do tej szkoły.
-Nie zła jest łobuzersko popatrzał na mą postać oddalającą się.
To zdanie jest tak piękne samo w sobie, że nie mam siły go komentować.
[BoChaterka wchodzi do sali gimnastycznej i zaczyna wychwalać pod niebiosa brata]
-Okey wiecie co zrobił dla mnie Jeydon ?! Zgodził za opiekować się mną przez 2 dwa lata prawie ! Bo mój tata dostał awans w Hiszpanii i gdyby nie on musiałabym się tam przeprowadzić ! Kochany jest !
-Nooo rzeczywiście ! Mój brat nie poświęcił by tyle czasu dla mnie ...Powiedziała Abby.
Ta, bo Emily jest taka mała, bezradna i delikatna, że trzeba na nią chuchać, dmuchać i prowadzić za rączkę. Jak znam życie i blogaski, to ta opieka polegać będzie tylko i wyłącznie na dawaniu pieniędzy i podrzucaniu samochodem na basen tudzież do kina.
Nagle zobaczyłam Justina przebijał się przez grono plastików które wołały do niego :"Ej śliczny podejdź do nas "
Skoro musiał się aż przez te plastiki „przebijać”, to raczej nie mógł już bliżej do nich podejść.
Wkurzyło mnie to trochę ale Justin nie zwrócił uwagi na to jak tylko mnie zobaczył rzucił się na mnie.
I poderżnął gardło. Nie, to by było za piękne…
-Cześć Kochanie! Powiedział tuląc mnie do siebie.
-Hej gdzie mi rano uciekłeś ?co ?
-Musiałem iść się odświeżyć i w ogóle...
-Aha spoko. Pocałowałam jego czerwono krwiste usta
Czerwono krwiste, mówisz?… *wyobraża sobie zakrwawione usta Justina*
i popędziliśmy do znajomych którzy wsłuchiwali się w naszą rozmowę.
-"Gdzie mi rano uciekłeś" ?!? Zacytował oburzony Christian.
-hehe długa historia ....
Zaczęła się ceremonia wręczania świadectw. Ja oczywiście dostałam świadectwo z wyróżnieniem jako kujonica klasowa.
To wyróżnienia są tylko dla kujonów, tak? *robi pokazowego focha z przytupem i melodyjką*
Po rozdaniu czekaliśmy przed szkołą na Jeydona miał dziś na cały dzień wyjść a ja chciałam mu po prostu zabrać plecak do domu.Gy wyszedł od razu go zauważyłam szedł z tym swoim kolegą co rano prawił mi komplementy.
-Jey ! Krzyknęłam
-Hej młoda co jest przytulił mnie brat...
Nie wierzę, żeby jakakolwiek nastolatka tak ciągle przytulała brata. To jest po prostu niemożliwa niemożliwość.
-No jak chcesz to daj mi plecak idę do domu to ci go wezmę bo mówiłeś że nie będzie cię dziś do wieczora...
-No jak możesz to fajnie by było gdybyś go wzięła. Dzięki.i pocałował mnie w policzek.
-Wiesz co sorki za rano rzadko spotyka się tak dobrze dogadujące się i czułe rodzeństwa.Dodał kolega Jeydona.
-Spoko,my jesteśmy idealni! Puściłam oczko do chłopaka i oddalałam się ze znajomymi w stronę mojej ulicy.
-Kocham cię bądź grzeczna młoda ! Słyszałam w oddali
-Ja ciebie też Okey nie narozrabiam aż tak ! papa <3
Słit. Aż się niedobrze robi od tego lukru.
Po czym zniknęliśmy za szarym budynkiem centra handlowego do którego wchodziliśmy.
Centrum, psia mać, centrum!
Kupiłam sobie nowe czarne trampki ,Justin nową zieloną bluzę
a Abby strój kąpielowy,Christian poleciał do sklepu obok i kupił nowe wielkie fioletowe słuchawki.
No wiesz co, AŁtorko! Jak tak można! Jak mogłaś nie napisać, jakiego koloru był kostium Abby!
Później poszliśmy coś zjeść.
Jak wróciłam do domu na sekretarce była wiadomość od mamy brzmiała mniej więcej tak :
" Hej dzieciaczki i jak pierwszy dzień?
Jak świadectwa? Mam nadzieję że super
Jutro wpłacę wam na konto pieniądze
Całuje MAMA "
Przepraszam, a jakie ta wiadomość ma znaczenie dla akcji?
Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam się uczyć
A po jaką cholerę, że spytam? „Uczenie się”, bez określenia, czego konkretnie, sugeruje, że uczy się wiadomości potrzebnych do szkoły. A po co niby miałaby się uczyć do szkoły w wakacje? Dobra, wiem, że jest niby „kujonicą klasową”, ale gdyby w rzeczywistości była aż takim kujonem, żeby uczyć się w pierwszy dzień wakacji, uczyłaby się też tuż przed końcem roku szkolnego – a nigdzie wcześniej nie było ani wzmianki o nauce. Więc ponawiam pytanie – po co ona się uczy?
[Justin dzwoni do Emily i pyta, czy może przyjść. Oczywiście Bohaterka się zgadza.]
-Em napisałem dla ciebie o tobie piosenkę....
Oczy mi wyszły ! jeszcze nikt w życiu nie napisał dla mnie piosenki
I to o tobie! Choć dla piosenki dedykowanej Marysi Zuzi jedyny możliwy temat to ona sama.
-Nazywa się "Favorite Girl"
Ten tytuł kojarzy mi się z ulubionym zwierzątkiem, nie wielką miłością.
Rozdział 6
-Nazywa się "Favorite Girl" Powiedział Justin i zaczął grać.
Ta piosenka była piękna.Pojedyncza łza szczęścia słynęła mi po rozpalonym policzku.
Samotna łza – jest!
Gdy tylko skończył przytuliłam się do niego.
-Justin ja... ja nie wiem co powiedzieć to było piękne dziękuje ci.
On uśmiechnął się tylko odłożył gitarę i mocno mnie przytulił.Do Justina zadzwoniła mama.
-Justin przyjdź do Christiana bo czeka na ciebie....
-Mamo jestem zajęty teraz....
-No dobrze... Ale pamiętasz że dziś masz przyjść o 20 do Delfina na próbę mojego ślubu.
-Ah tak no rzeczywiście to dziś.Tak będę.I wyłączył telefon.
-Zabierają mi ciebie dziś ?
Tak, no bo przecież Justin nie ma prawa mieć własnego życia, rodziny, przyjaciół, tylko ma obowiązek siedzieć non stop z Mary Sue.
-No,wiesz muszę tam być...
-Jasne rozumiem : )
-Ej Emi ale wiesz że na ślub idziesz ze mną ?!
-Co takiego !?... Mam to potraktować jako zaproszenie? ; D
Nie, jako stwierdzenie faktu. :P
-Tak :) Pójdziesz tam ze mną?
-Skoro tak ładnie prosisz...A kiedy to jest w ogóle ?
-Za dwa tygodnie....
-No dobra : )
-Dzięki ... Kocham Cię! Ale teraz muszę iść.
-Ja ciebie też Okey....
-Nie naucz mi się za dużo bo będziesz potem bredzić.
Eee… Że co? Czemu ona niby ma bredzić od nauki?
Powiedział Justin i uśmiechnął się.Rzuciłam się w jego ramiona i zaczęliśmy się całować.
Gdy wyszedł mijał się z moim bratem który wchodził właśnie do domu.
I znów przeskok – całowali się i nagle siup! Justin już wyszedł.
-O Hej Jeydon =D
-Hejka. Co tam ?
-A nic właśnie idę do domu....
-A okey spoko przyjdziesz wieczorem ?
-Nie stary dziś nie mogę moja mama ma próbę ślubu i wiesz muszę być.
-Aaa no wiem wiem okey spoko to kiedy indziej.
-Spoko to pa.
-Okey Na razie ! Jeydon zamknął drzwi i ruszył w kierunku mojego pokoju.
Emily zapewne podsłuchiwała? Bo skąd inaczej miałaby znać przebieg cudzej rozmowy?
-Cześć młoda co robiłaś cały dzień?
-Hej nic właściwie uczyłam się potem przyszedł Justin.
-Uczyłaś się w wakacje?!
-No jakoś tak wyszło.
A, więc to celowe… Już myślałam, że Ałtorka zapomniała, że są już wakacje.
-Ej wszystko okey Emily Whale ty płakałaś ! masz oczy zaszklone! widzę to !
Wielki Brat widzi.
[Pomijamy rozmowę Emily z bratem, z której nie wynika absolutnie nic.]
Wieczorem tak około 21 zadzwonił telefon Jeydon odebrał.
-Słucham?
-Część synu jest twoja siostra w domu ? Był to tata .
-Tak jest już ją daję.Powiedział brat i podał mi słuchawkę.
-Cześć tato coś się stało ?
-Witaj chciałem pogratulować ci świadectwa ! Dzwoniła twoja nauczycielka i bardzo cię chwaliła.
Jakby tak nauczyciele dzwonili do rodziców każdego ucznia po końcu roku szkolnego, w dodatku mieszkających za granicą…
-Ooo dzięki tato ale nie wydaje mi się że dzwonisz o tej porze tylko żeby mi pogratulować stopni na koniec roku prawda ?
-Eh... no tak więc słyszałem że masz chłopaka ..i wiesz boję się że...
-Tato !? jak możesz !? Nie bój się o takie rzeczy mam dopiero 16 lat !
-Wiem kochanie ale wiesz....! Słuchaj jeszcze coś zadbaj o brata proszę cie co prawda on jest starszy i miał się tobą opiekować ale proszę cię niech nie szlaja się po nocach....
A jak niby Emily ma powstrzymać brata od szlajania się po nocach?
-Spoko tato nie martw się o nas radzimy sobie właśnie zjedliśmy Spagetti które sama zrobiłam.Nie chodzimy głodni nie martw się.
Co ma szlajanie się po nocach do chodzenia głodnym?
[Kolejna nic nie wnosząca do akcji rozmowa, w której Emily relacjonuje bratu przebieg rozmowy z ojcem. Wycinamy!]
Rano obudził mnie telefon to znaczy esemes w telefonie był to Justin.
Justin zmienił się w SMS?
"Hej królewno wyspałaś się ?Czekam na ciebie z śniadaniem u mnie"
Gdy to przeczytałam spojrzałam na zegarek była 08:30
Ubrałam się w krótkie dżinsowe spodnie fioletowy t-shirt czarne baleriny i uczesałam włosy w wysoki kucyk =D
Zajrzałam do pokoju brata,spał.
Napisałam tylko kartkę że wrócę przed 12 i wyszłam.
Zadzwoniłam do drzwi Justina.Na przywitanie pocałował mnie i przytulił. W kuchni siedział Christian wyglądał śmiesznie włosy miał poczochrane i nie ułożone siedział przy stole w niebiesko-ciemnym szlafroku
Ciemny to nie kolor, słonko.
i zajadał gofry z owocami i bitą śmietaną.
-Oooo hej Christian!.Zawołałam.
Przyjaciel speszył się założył kaptur od szlafroka na głowę i zaczął się drzeć po Justinie.
Jak się drze po kimś?
-Jak mogłeś mi to zrobić!? Wiesz przecież że rano wyglądam jak monstrum ! Zrobiłeś to specjalnie ?!
-Hahahaha tak zrobiłem to specjalnie !Roześmiał się Justin i nagle spoważniał.-Ale zaprosiłem tu Emi też na śniadanie.Dodał.
Christian się zarumienił i wyszedł z wielkiej białej kuchni.
-No Emi zrobiłem dla ciebie gofry ^ ^ Dumny z siebie powiedział Justin.
-Oooo Dziękuje ci kochany jesteś =D
Po śniadaniu poszliśmy do pokoju Justina.
Był ogromny,fioletowy stało w nim łóżko wielka lustrzana szafa biurko i duży regał z książkami.
Ogromny pokój i tylko cztery meble?
-No to na co masz dziś ochotę? Zapytał mnie.
-No wiesz,po takim śniadaniu to ja mam ochotę rzucić się na łóżko i leniuchować przez cały dzień.Powiedziałam i usiadłam na łóżku.
Podszedł do mnie Justin i zaczął mnie całować. Leżeliśmy na łóżku i planowaliśmy sobie naszą przyszłość.
-Tak i będziemy mieli wielki dom z ogrodem psa i dzieci!Oświadczył Justin.
-Haha aż tak daleko nie wychodź!Powiedziałam.
-Hm to w takim razie całe lato będziemy chodzić na basen z Abby i Christianem,a w zimę we czwórkę pojedziemy do Atlanty na narty.
-Hahah yhy ! Ale ja nie umiem jeździć na nartach !
Większym chyba problemem będzie coś innego. Ciocia Wikipedii mówi: „Atlanta znajduje się w strefie klimatów wilgotnych, lato jest upalne i wilgotne, zima łagodna.(…) Styczeń jest najchłodniejszym miesiącem, najwyższa średnia temperatura wynosi +10°C, najniższa -2°C.(…) Średni roczny opad (…) śniegu wynosi 50 mm.” Tak że na śnieg odpowiedni do jazdy na nartach raczej nie ma co liczyć.
-To cię nauczę !hahah
Później poszłam do sklepu i kupiłam coś na obiad.Zdecydowałam sie na kurczaka i ziemniaki.
Kolejna wiadomość niezbędna dla dalszego rozwoju akcji. Zapamiętajcie ją sobie!
Tak, żartowałam.
Rozdział 7
Gdy przyszłam do domu nikogo nie było.Zdziwiłam się trochę bo w końcu była 11:30 zazwyczaj Jey jeszcze spał ale tym razem go nie było w łóżku
wyszłam więc na taras a potem do ogrodu tam też go nie było.
Pomyślałam że po prostu wyszedł sobie z kolegami na basen czy na dwór.
Poszłam szykować obiad.
Gdy już go zrobiłam była 13 zjadłam swoją porcję i postanowiłam zrobić porządek w szafie.Zadzwoniłam do Abby.
-Hej wpadniesz do mnie ?Zapytałam przyjaciółkę.
-No okey ale tak za 30 minut bo muszę dokończyć sprzątać w pokoju.
-No okey ja też skończę sprzątać szafę i przygotuje nam coś dobrego do picia.
-Okey to pa do zobaczenia.
-Pa <3 I odłożyłam słuchawkę
Jak się wymawia <3?
Posprzątałam szafę,chwilę potem przyszła Abby.
Grałyśmy w Guitar Hero gra tak nas wciągnęła że nie zauważyłyśmy że jest już dobrze po 17 Zamówiliśmy pizze i zadzwoniliśmy po chłopaków.
Abby jak tylko zobaczyła Christiana rzuciła się na niego i zaczęli się całować,natomiast Justin podszedł do mnie i pocałował mnie tylko w policzek.
-Hej Powiedział i uśmiechnął się tak jak lubiłam najbardziej.
-Cześć.Odwzajemniłam pocałunek tyle że w usta.
-Co robiliście cały dzień z Chrisem ?
-Siedzieliśmy w domu i gapiliśmy się w tv standard : ) A wy ?
TV Standard – fajna nazwa dla kanału telewizyjnego.
-No ja posprzątałam w szafie i potem przyszła Abby i grałyśmy w Guitar Hero no a później wsunęłyśmy dużą pizze i przyszliście wy <3
-Aha to tak męsko się bawiłyście co ?
-Męsko? Przepraszam cię bardzo ale czy dziewczyny nie mogą grać w Guitar Hero i jeść Pizzy ?!?! Uwierz z Abby nie wygrasz w tą grę już dwa razy w tym miesiącu musiałam dokupywać gitarę do tego bo tak grała Dragon Force'a że się zapaliła 2 razy ! !!
-Hahaha no to nieźle pasują do siebie z Chrisem =D
-Tak i to bardzo ,wiesz rozmawiałam z nim nie dawno i mówił że chce poczekać i że jeszcze nie jest gotowy ale jak widać nie mógł się powstrzymać.
-No chyba :)
Potem oglądałyśmy filmy
Zgadzam się, że Bieber ma głos jak dziewczyna, ale żeby od razu mówić o nim w rodzaju żeńskim?
chłopcy musieli iść do domu ale Abby została u mnie na noc.
-Abby... Martwię się o niego.... Powiedziałam przyjaciółce ze spuszczoną miną.
-Ale o kogo ? Zapytała mnie dziwnie Abby.
-O Jeydona nic mi nie powiedział gdzie idzie i na ile czasu ...
-Emi on ma 19 lat jest dorosły wie co robi ! Nie pilnuj go bo będziesz gorsza od swojej mamy !
-Może i tak al na wszelki wypadek zadzwonię do niego. Próbowałam 3 razy ale wciąż nie odbierał,za czwartym razem się udało.
-Dzięki bogu się do ciebie dodzwoniłam! Gdzie ty jesteś ?!
Na przykład dzięki Zeusowi lub Odynowi. Choć bardziej prawdopodobny jest Merkury. Z całą pewnością nie był to jednak chrześcijański Bóg.
-Nie martw się będę późno...
-Jeydonie Whale natychmiast masz mi powiedzieć gdzie jesteś !
-Ehh u kolegi z Page .... MAMO !
-Oh przestań się zachowywać jak dziecko nie jestem twoją matką....
-Ale ją przypominasz ! Drzesz się po mnie za kogo ty się uważasz?!
-Za twoją siostrę która się o ciebie martwi !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeśli ilość decybeli krzyku jest wprost proporcjonalna do ilości wykrzykników użytych do zapisania rzeczonego krzyku, wróżę Jeydonowi rychłą głuchotę.
[Wreszcie przed czwartą w nocy wraca brat marnotrawny.]
Ja i Abby poszłyśmy spać.Rano obudził mnie brat mówiąc że mam się pośpieszyć bo chłopcy czekają na dole...
Abby spojrzała w lustro i od razu pobladła !
-JEZU! Wyglądam ja upiór !
-Nie jest aż tak źle : ) Odpowiedziałam.
Ubrałam na siebie
Ja tam nigdy nie ubieram ubrań – zakładam je na siebie. No, ale ja jestem dziwna.
niebieskie dwu częściowe bikini na to białą koszulkę z krótkim rękawkiem granatowe spodenki i trampki a Abby założyła zielone bikini białą koszulkę i żółte spodenki oraz japonki.
-Cześć kochanie! Krzyknął Justin na mój widok.
-Cześć skarbie a wy co tak wcześnie dziś co ?
-Idziemy na basen myślałem że się przyłączycie :) Oświadczył Justin.
-Hmm no okey.
Abby nie pytałam nawet czy ma ochotę iść na basen bo za bardzo była zajęta "witaniem" Chrisa.
Co to było, jeśli nie witanie? Przeganianie? Wyrzucanie z domu? Zdradź mi, AŁtoreczko, bo ten cudzysłów mnie fascynuje.
Na basenie jak zawszę rozłożyliśmy się w naszym ulubionym zawsze wolnym miejscu. Była dopiero 11:30 a i tak było już sporo ludzi.
Chris i Abby poszli się powygłupiać do wody a ja zostałam z Justinem na słońcu... Całowaliśmy się przez dłuższą chwilę ale nagle jakoś wokół mnie zrobiło się ciemno oderwałam się od chłopaka żeby zobaczyć co się dzieje.
Jak to, co się dzieje? Nadciąga ta zUa plastikowa Barbie z tipsami, która nie lubi jeździć na desce i nie znosi koloru fioletowego. >.<
Gdy Justin tylko otworzył oczy oczy mu wyszły i od razu zrobił się biały.
- An...Andy ?! Co ty tu robisz.Zapytał do dziewczyny
Zapytał DO dziewczyny? W sensie że co, wysłał do niej pytanie pocztą?
która stała i gapiła się wrogo na mnie.Tak to ona spowodowała swoim cieniem ciemność wokół mnie.
HA! Wiedziałam!
-Justin Kotku kto to jest? Zapytałam klejąc się do Justina.
-To ...to ona to... to moja była dziew...dziewczyna. Powiedział mocno spięty i zdenerwowany.
To jakaś psychopatka, czy seryjna morderczyni, że się jej tak boi? W końcu jest jego byłą – ergo rozeszli się – ergo ona nie ma prawa robić mu awantur o to, że ma nową dziewczynę.
Wyglądała jak totalna laka barbie ! ! ! Blond włosy solarka tapeta na twarzy szpilki duże cyce wystające ze stroju który wyglądał jag by był na nią za mały.
*szatański chichot* Widać analizowanie blogasków wzmaga umiejętność przewidywania przyszłości.
-Ty chodziłeś z tym czymś?!?! Powiedziałam.
Nie ma to jak szacunek do drugiej osoby.
[Okazuje się, że Justin kiedyś chodził z „tym czymś”, ale było to bardzo dawno i nieprawda. Ostatecznie „to coś” idzie sobie, a czwórka bohaterów udaje się na pizzę i wraca do domu, co opisane jest stanowczo zbyt szczegółowo. Wycinamy.]
Rozdział 8
Rano spanikowana Abby zadzwoniła do mnie.
-Słucham?
-Jezu Emi ! Nie uwierzysz !
-Matko boska co się stało że nawiedzasz mnie o 06:30 ?!
Nawiedzanie przez telefon… To musi być jakiś świstoklik, nie widzę innego wyjścia!
-Nie myśl o spaniu tylko słuchaj!
-No okey okey ....
-Christian zaprosił mnie na ślub swojego taty ! !
-Aha i po to dzwonisz do mnie o tej porze ?!
-No....
-Jezuuu kobieto połóż się spać!.Odłożyłam słuchawkę.Położyłam się z powrotem do łóżka z nadzieją że jeszcze usnę...
Niestety nie... Pościeliłam łóżko i zeszłam na dół...
W salonie siedział a raczej spał Jeydon.
A to siedząc nie można spać?
Zrobiłam mu śniadanie i obudziłam go. O 09:00 poszłam z psem do parku ....
Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Justina siedzącego na ławce wyglądał jag by na kogoś czekał już miałam pobiec do niego gdy zauważyłam ze podchodzi do niego Andy....Tak ta laska z basenu.Zauważyła mnie ale ciągnęła dalej swoją rozmowę z Justinem.
Jaką znów rozmowę?! Przecież dopiero co do niego podeszła!
Gdy odeszła pobiegłam do chłopaka.
-Heej Justin co ty tu robisz o tej porze?
-Cześć skarbie.Pocałował mnie na przywitanie.-Andy chciała się ze mną pilnie spotkać i dała mi to.Dodał Justin i wskazał na wielką brązową kopertę spoczywającą na ławce.
-Aha?... Dziwne...
-Taaa strasznie,okey otworze ją i zobaczę co jest w środku.
W środku były jakieś papiery i zdjęcia.
Wyciągnęłam parę zdjęć i przyglądałam się im.
Był na nich Justin i Ona... Razem szczęśliwi,uśmiechał się tak jak lubiłam..
Ze smutniałam ...
Justin zobaczył że przeglądam zdjęcia wyciągnął mi je z rąk i potargał.
-Ej Emi nie przejmuj się tymi zdjęciami ona chce mi zrobić na złość...
-Justin ... A jeśli ona ma w tym jakiś swój cel ?!
A zrobienie Justinowi na złość to nie cel?
-Uwierz lubi i umie manipulować ludźmi mną manipulowała przez pół roku.
Wiedz że ona chce po zrostu żebyś się załamała i mnie zostawiła znam ją dobrze proszę nie pozwól jej się złamać ona na to liczy....
Na to, że Emily nie pozwoli jej się złamać?
Chce żebyś ode mnie odeszła żeby ona mogła być ze mną po raz drugi...
-To jej na to nie pozwól... Wyszeptałam i odeszłam nie słuchając już co do mnie mówi.
Poszłam do domu siedziałam przybita na łóżku aż zadzwoniła Abby.
-Hej Christian mi powiedział o tym co się stało w parku Przykro mi : (
Wróble w całym mieście też już pewnie o tym ćwierkają.
-Daj spokój...
-Proszę nie przejmuj się tym plastikiem...Zawsze byłaś taka twarda tak nie zależna co się z tobą stało ?! Dziewczyno !?!?
-Abby ! Zrozum kiedy masz przy sobie ukochaną osobę i wiesz że ktoś ci ją zabiera to co skaczesz z radości i jesteś nie zależna?! Abby proszę cię nie chce się jeszcze z tobą pokłócić....
Słyszeliście ten łomot? To był odgłos towarzyszący spotkaniu mojej głowy ze stołem.
Podsumujmy. Była dziewczyna jej chłopaka chce go odzyskać. Chłopak nie ma zamiaru do niej wracać, woli obecną dziewczynę, stara się nie przejmować spotkaniem z byłą i zapewnia Emily, że od niej nie odejdzie. Jak na to reaguje Emily? Strzela focha jak stąd do Chin, idzie do domu, nawet się nie żegnając z chłopakiem, przeżywa wszystko, jakby Justin co najmniej ją rzucił. Kto tu jest dziwny – ja czy Emily?
I jak ja nie cierpię takiego traktowania chłopaków jak bezmyślnych idiotów, gotowych polecieć na złamanie karku za każdą dziewczyną, która się nim zainteresuje.
-Nie martw się! Zaraz pójdę do tego plastika i zobaczy co to znaczy zadrzeć z Abby Ryan !
-Nie Abby nie rób nic to Justin ma nad tym pomyśleć....
-No okey skoro tak....Ale chyba nie dam rady wyciągnąć cię na lody co ?
-Nie... chce posiedzieć sama przemyśleć parę spraw na spokojnie...
-Okey ... To pa <3
-Cześć ... <3
Po jakiejś godzinie przyszedł do mnie Justin.
-Emi co jest? czemu sobie poszłaś rano z parku ?
-Justin ona będzie nam zatruwać życie zobaczysz !
Justin zrobił smutną minę i zaczął śpiewać piosenkę którą dla mnie napisał wiedział że zawsze mi po niej lepiej...
Rzeczywiście przytuliłam się do niego i zasnęłam.
Rozdział 9
Nawet nie wiem po jakimś czasie się obudziłam,wiem tylko że ściemniało się już więc wywnioskowałam że będzie koło 16/17 .
Latem? Wczesnym latem? Ta, jasne. Koło 16/17 latem jest jeszcze bardzo jasno. W czerwcu słońce, o ile pamiętam, zachodzi dopiero około 20.
Byłam przykryta fioletową bluzą Justina.Odwróciłam się i zobaczyłam
go siedzącego na fotelu pisząc jakiegoś ese-mesa.
-Oo wstałaś już i co lepiej ci troszkę.Nagle spojrzał w moją stronę i podszedł do mnie i przytulił.
-Tak o wiele lepiej dziękuję.Pocałowałam go lekko w policzek.
Uśmiechnął się słodko i zapytał czy pójdziemy na spacer,zgodziłam się
ale przed wyjściem doprowadziłam się do porządku.Uczesałam rozczochrane od poduszki włosy przebrałam spodnie na czarne rurki
Przebrała spodnie w czarne rurki? Wow, wyobraźcie to sobie – spodnie ubrane w czarne rurki. Nieźle to musiało wyglądać.
nie brałam ze sobą bluzy bo wiedziałam że jak coś dostane jego jak będzie mi zimno.
/Oczami Abby/
Grr.
Szliśmy przez park wtuleni siebie zachodziło słońce więc było pięknie.
Poszliśmy na plaże i tam obserwowaliśmy jak wielkie słońce zatapia się pod ogromną taflą wody i znika.Christian dał mi swoją bluzę,tak bosko nim pachniała,
A potem zaświeciło słońce i Christian zaczął dziwnie błyszczeć… A, przepraszam, nie ta bajka.
przytuliłam się do jego ramienia a on otulił mnie nim co spowodowało u mnie burze kręcących się motylków w moim brzuchu.
-Kocham Cię.Wyszeptał i zaczęliśmy się całować.
Było cudownie chwile potem już robiło się ciemno więc postanowiliśmy iść powoli do domu,nie chciałam ale było już dość późno.
Odprowadził mnie do domy
Do jakiej znów domy?
pocałował na dobranoc.
-Dobranoc kochanie.Wyszeptał jeszcze raz obdarzył mnie ogromnym słodkim całusem i ruszył z w stronę domu Justina gdzie miał spędzić noc.
/Emily/
Szliśmy z Justinem powoli do domu w parku
Od kiedy to w parku są domy? A, chodziło o domek do zabawy dla dzieci. Cóż, patrząc na niektóre zachowania Emily stwierdzam, że taka zabawa jest akurat w sam raz na jej poziomie.
zrobiło się ciemno i zimno ale miała na sobie kurtkę Justina.Zaprosiłam go do siebie do domu na kolacje nie był w stanie mi odmówić tak samo jak ja był bardzo głodny.
Tak głodny, żeby zjeść kilka kolacji zamiast jednej?
Zrobiłam naleśniki i polewę czekoladową.
Siedzieliśmy na przeciwko siebie w jadalni,Justin popatrzał na mnie jag by chciał powiedzieć "dziękuje jest pyszne" i kolejny kawałek powędrował do jego ust.
-Dziękuję Emi była to najlepsza kolacja od bardzo długiego czasu ale muszę lecieć do domu.
Zabrzmiało to tak, jakby (tak, tak, droga AŁtorko, tak to się pisze) Justin mieszkał pod mostem i żywił się zdechłymi szczurami. :P
-Nie ma za co spoko spotkamy się jutro ?Zapytałam
-No spoko.Powiedział odchodząc od stołu.
Gdy był już pod drzwiami spojrzałam na niego i zaczęłam się głośno śmiać.
-O co ci chodzi ? Zapytał nie co zmieszany.
-Masz czekoladę w kąciku,poczekaj zajmę się tym. Pomału z kącika ust wycierałam mu czekoladę,on zarumienił się i spojrzał mi w oczy przybliżył się do mnie delikatnie i zaczęliśmy się całować.
-No to... Do zabeczenia.
Bee, zabeczał Justin.
Oderwałam się od niego i powiedziałam.
-Nie jeszcze chwilkę... Powiedział i wpił się w moje usta.
-Dobra dobra łobuzie! Zaczęłam się śmiać bo Justin zaczął mnie łaskotać
Jeszcze raz wsadził rękę w moje włosy i delikatnie pocałował moje usta.
-To do jutra.Uśmiechnął się tak słodko że prawie odpłynęłam i wyszedł.
Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam czytać książkę.
Ale nie umiałam przestać o nim myśleć.
Napisałam mu więc esa że już za nim tęsknie.
a on odpisał że on bardziej.
Uśmiechnęłam się,poszłam w stronę okna i powiedziałam sama do siebie waląc się po czole.
-Kobieto opanuj się nie widzisz go parę minut a już za nim tęsknisz
MASZ OBSESJĘ ! Mówiłam sama do siebie.
-Ooo tak tu masz rację. Powiedział Jeydon wchodząc do mojego pokoju.
-A.. a co ty tu robisz?!?! Zapytałam zmieszana brata.
-Stoję jak widać zamawiam pizze będziesz chciała ?
-Nie,nie dzięki jadłam już jak coś masz w kuchni naleśniki zrobiłam dla siebie i Justina i zostawiliśmy ci trochę ; )
-Spoko dzięki .I wyszedł.
Ja położyłam się do łóżka i zasnęłam o 05:45 rano obudził mnie dźwięk czegoś ciężkiego uderzającego w moją szybę.Wstałam z łóżka i zobaczyłam na dworze Justina,Christiana i Abby z czymś w rodzaju torby i plecaka.Było jeszcze dość ciemno.
W opku jest mniej więcej koniec czerwca, czyli okres, kiedy noce są najkrótsze, a dni najdłuższe. O tej porze roku o piątej jest już całkiem jasno. Wniosek jest jeden – albo u Emily było zaćmienie słońca, albo Ałtorka, opisując powyższą sytuację w styczniu, zapomniała o jakże prozaicznym zjawisku, zwanym porami roku.
-Kochanie masz 15 minut żeby się przebrać i zejść na dół weź ze sobą zapalniczkę.Oświadczył Justin z miną strasznie podekscytowanego.
Strasznie podekscytowanego kogo?
Nie wiedząc o co chodzi jeszcze na pół śpiąca ubrałam czarne rurki fioletowy t-shirt fioletowe buty za kostki wzięłam zapalniczkę i wyszłam z domu.
Choćby nie wiem, jak się śpieszyła, Emily zawsze znajdzie czas, żeby ładnie ubrać swoje ulubione ubrania. Nie to co ja, która rzadko znajduję czas, żeby się umalować.
Szliśmy w ciszy tylko czasem Abby zachichotała lub Chris.
-LOL może ktoś nareszcie mi powie gdzie idziemy i co o tej porze będziemy robić?! Powiedziałam lekko zirytowana.
Choć można było sądzić że idziemy na plaże,patrząc po drodze.
Tak moje myśli się sprawdziły szliśmy jak najbardziej na plaże.
Poszliśmy pod wielką Kamienną ścianę właściwie było to nasze ulubione miejsce.Justin podszedł do mnie i zawiązał mi oczy czymś co przypominało w ciemnościach czarny krawat.
Tia, w ciemnościach, o szóstej rano, latem!
-Ludzie mogę się wreszcie dowiedzieć o co chodzi !!??
-Zaraz się dowiesz.Powiedział Justin całując mnie w policzek.
Czułam się jak idiotka.-Przyjaciele przyprowadzili mnie na plaże o 06 rano zawiązali coś na oczach i jeszcze stoję jak wryta już dobre 5 minut.Myślałam sobie kwasząc minę Justin wyją
Też bym skwasiła minę, gdyby mój chłopak zaczął ni stąd, ni zowąd wyć.
z mojej kieszeni zapalniczkę.
-Jeszcze chwilkę.Powiedziała Abby.
Nareszcie Justin ściągnął z mich oczu "opaskę"
Szczęka opadła mi zupełnie!!!
Przed moimi oczami ukazał się koc a na nim nie wielki talerzyk a na nim czekoladowy tort ala Christian ze świeczkami.
W pierwszej chwili zrozumiałam, że to Christian był tortem…
Wokół leżało chyba z 50 puszek red bulla .
Oni to wszystko mają zamiar wypić?
-Wszystkiego Najlepszego!!!!!! krzyczeli przyjaciele.
-Ale dlacz...Zacięłam się.Po chwili uświadomiłam sobie że jest dziś Drugi Lipca czyli moje siedemnaste urodziny.
Urodziny Mary Sue to ważna data – trzeba ją zapisywać z wielkiej litery.
-Kochani dziękuję wam.Powiedziałam z wielkim bananem na twarzy.
Podeszłam do każdego z osobna i mocno przytuliłam.
-Jacie !pamiętaliście ! Kocham Was ! ! Dodałam.
-A my ciebie ! Powiedziała rzucając się na mnie.
Kto to powiedział? Stawiałabym na Abby, ale przecież już raz o Justunku było mówione w rodzaju żeńskim, więc wolę się upewnić.
Po zjedzeniu tortu który zrobił Christian patrzyliśmy na wschód słońca było cudownie później dostałam od wszystkich prezent był to Aparat cyfrowy i nie wielki album.
Ciekawe, skąd ja to znam? :>
-To dla ciebie od nas wszystkich.Powiedział Chris wręczając mi prezent.
Od razu go załączyłam
Co ona z tym załączaniem?
i zaczęłam robić wspólne zdjęcia.
Chris robił zdjęcia mi i Justinowi i tak nam minęło sporo czasu.
Było jeszcze wcześnie więc jeszcze było dosyć zimno Justin dał mi swą wielką kurtkę i otulił mnie nią.Dzień zaczął mi się wspaniale były to moje najlepsze urodziny w moim całym życiu !
Spacja przed wykrzyknikiem jest dla lamerów – chcesz być fajny, stawiaj przed nim enter!
Później poszliśmy do mnie do domu i oglądaliśmy filmy.
Na dół zeszedł Jeydon.
-Wszystkiego Najlepszego Młoda. Powiedział tuląc się do mnie i wręczając mi nie wielkie podłużne czerwone pudełko.Była w nim bransoletka na dodatek złota z różnymi przypinkami a raczej inicjałami.
-Dziękuję ci ! Śliczna jest przytuliłam się do brata ze łzami wzruszenia w oczach.
Tak bardzo ich kochałam ! Byli dla mnie tacy dobrzy ! Takich przyjaciół nie ma za wiele na świecie ale chwile potem pomyślałam sobie że jestem ogromną szczęściarą że ich mam! Później poszliśmy na pizze z Jeydonem
i do wesołego miasteczka i cyrku było extra.
O 15 przyjechali moi rodzice.Przywieźli mi piękną sukienkę i parę drobiazgów spędziliśmy wszyscy razem miło dzień.
Wieczorem poszliśmy jeszcze do kina i pojechaliśmy odwieść moich rodziców (odwieść od czego? od wyjazdu?) na lotnisko razem z Jeydonem,natomiast Abby,Christian i Justin czekali u mnie w domu i szykując się na imprezę na która mieliśmy iść do jakiegoś clubu.
O, jak kosmopolitycznie! Niestety, droga AŁtorko, muszę Cię rozczarować: tekst nie robi się lepszy przez zapisywanie wszystkiego, co się tylko da, w pisowni angielskiej. Wręcz przeciwnie.
Przyjechaliśmy i ja przebrałam się w nową sukienkę jakieś buty i poszliśmy do clubu Abby się trochę schlała bo zaczęła się śmiać z niczego hahaha siedziałam u Justina na kolanach,nie lubiłam takich miejsc więc poprosiłam przyjaciół żebyśmy wrócili do domu.
Nie lubiła takich miejsc jak kolana Justina? W sumie się nie dziwię.
Zgodziliśmy się i poszliśmy do mnie.Właściwie potem graliśmy w karty
Nie w butelkę? Eee...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz