Witajcie!
Dziś przedstawiamy Wam analizę opka zmierzchowego, w którym Edward nie jest co prawda wampirem, ale za to Bella jest zombie. Napotkacie tu także przedstawicielki pewnego plemienia barbarzyńców oraz gatunku magicznych stworków i biuro podróży o dość interesującej specjalizacji.
Analizowała Mrunia
Adres bloga: http://bells-i-edzio.blog.onet.pl/
To mój nowy blog, mam nadzieję że wam się sbodoba. Będzie o Edziu, tyle że on będzie człowiekiem, żeby było mu trochę łatwiej.
To ja napiszę opko o Snapie, tylko że będzie pochodził z bogatej rodziny, miał kochających rodziców, trafi do Gryffindoru, zaprzyjaźni się z Huncwotami, ożeni z Lily, zostanie sławnym alchemikiem i będzie żył sto lat.
No co? Przecież nie można męczyć bohaterów!
O Belli, też człowieku. O Alice i Jasperze oraz Rose i Emmecie. Będzie też kilka innych postaci, ale o tym w następnej informacji. :)
Bohaterowie
Isabella Mary Swan
Woli jak mówi się na nią Bella. Według samej siebie wygląda zwyczajnie, brązowe włosy, czekoladowe oczy, ale tak naprawdę nie może odgonić się od natrętnych przedstawicieli płci przeciwnej.
Chciałam napisać, że Bella miała na drugie imię Marie, nie Mary, ale w kontekście powyższego zdania… Wiesz, AŁtorko, Isabella to takie przereklamowane imię. Może zmień je na jakieś ładniejsze? Na przykład Susan? ^^
Po śmierci rodziców przenosi się do Forks gdzie spotyka ciekawego Edwarda Cullena.
Ciekawego? Ale w jakim sensie?
Ma młodszą siostrę Reneesme.
A kanon leży i kwiczy.
Edward Anthony Cullen
Mieszka w Forks razem z bratem Emmettem i siostrą Alice. Przystojny i seksowny ( ja tak nie uważam bo wygląda jak menel, bez urazy dla tych co go lubią).
To po kiego piszesz opowiadanie, w którym jest Tró Loffem?
Czuje miętę do pewnej dziewczyny.
Tanya Stewart ( nie znalazłam lepszego nazwiska)
Jakżeś zjadła tożeś zjadła,
To mi się nie chwal!
To mi się nie chwal!
Była Edzia. Natrętna i wredna, ciągle siedzi mu na karku. Diabeł w blond peruce.
Standardowa plastikowa Barbie – jest. *zakreśla na liście obowiązkowych elementów wypaśnego opka*
Alice Cullen
Siostra Edwarda. Od razu pokochała Bellę!
Jak widać, Bella musi oganiać się od przedstawicieli nie tylko przeciwnej płci.
(…)
Renesmee Carlie Swan
Nazwana tak po swojej matce, ojcu i parze całkiem obcych ludzi, którzy mają kiedyś tam w przyszłości być teściami jej siostry.
Młodsza siostra Belli. Gotka, czyli zupełne przeciwieństwo pogodnego i przyjacielskiego obiektu swoich westchnień, czyli Jacoba.
Cóś o bohaterach
Ci, którzy może kiedyś przeczytają to dziadostwo które śmiałam nazwać blogiem!
Nie chciałabym nic sugerować, ale wiesz, skoro to takie głupie i w ogóle, to może tego nie pisz? I wszyscy będą zadowoleni.
Zamierzałam trochę lepiej opisać bohaterów, ale guzik z tego wyszedł, więc zamierzam pokazać wam tytuły piosenek które oddają ich haraktery.
Hm, muszę zasugerować takie rozwiązanie mojej nauczycielce, kiedy następny raz będziemy opisywać bohaterów lektury. Bo pooo cooo cokolwiek pisać, jak wystarczy sam tytuł piosenki.
[Tutaj następuje lista piosenek i bohaterów. Wycinamy, bo nie wnosi to nic do akcji]
To narazie na tyle:) Mam nadzieję że kogoś to zainteresuje!
Rozdział 1
Edward
- Cześć misiu - zaszczebiotała ta ździra Tanya.
Moja "kochana" dziewczyna wczoraj, według Emmetta, obściskiwała się namiętnie z jakimś frajerem z czwartej.
- Witaj Tanyo - odparłem beznamiętnie. - Musimy pogadać.
- Coś się stało? - spytała udając niewiniątko.
- Zrywam z tobą - powiedziałem prosto z mostu i poszedłem na angielski.
No to sobie pogadali, że hej!
Starcie Edward - Tanya wygrano 1 - 0.
Nie wiadomo, kto konkretnie wygrał, ale za to wiadomo, ile.
Na szczęście opanowałem się i nie zrobiłem dziury w ścianie, tak jak wczoraj.
Kurczę, aŁtorka mogłaby się zdecydować, czy on jest w końcu supersilnym wampirem robiącym dziury w ścianach, czy nie.
Po lekcjach, tak jak zwykle czekałem przy moim aucie. Po dwóch minutach przyszedł Emmett, który (tak jak zwykle) śmierdział po treningu.
Edzio, żeby odreagować stres, wyrwał wszystkie prysznice z męskiej szatni. Potem zostało mu już tylko dziurawienie ścian.
- Koleś, wiesz że wymyślono coś takiego jak dezodorant nie? - powiedziałem.
- No. - odpowiedział.
- To czemu go nie używasz?
- Bo za każdym razem, kiedy próbowałem, okazywało się, że butelka z nim jest jedyną rzeczą, na której możesz wyładować złość.
Mój brat zrobił się czerwony i wsiadł do mojego auta. Westchnąłem i ruszyłem.
- Wiesz, jutro będą nowi, trzy laski, jedna w moim wieku, jedna w twoim i jedna rok młodsza od ciebie i jeden koleś, brat tej najstarszej.
- Emmett, a co mnie to obchodzi? - spytałem.
- No wiesz, zerwałeś z laską, zanim doszliście do drugiej bazy, więc może... - zaczął tłumaczyć mi Emmett.
- Zamknij się! - powiedziałem i włączyłęm radio.
- Ech - westchnęła Alice gdy dotarliśmy do domu.
- Co się stało? - spytałem.
Od śmierci rodziców Alice nie jest już taka wesoła. Non stop siedzi w pokoju i nawet na zakupy nie chodzi.
Rodzice Cullenów umarli. Ok, zapamiętajmy.
- Nic, Edwardzie, naprawdę nic - szepnęła Alice i pobiegła do pokoju.
- A tą co ugryzło? - spytał mnie Emmett.
Walnąłem go w jego pustą banię i poszedłem na górę. Czeka cię ciekawy nowy dzień Edwardzie! - szepnęła moja głowa -Jutro przyjeżdżają nowi.
Wyjaśniło się, czemuż to Edward jest „ciekawy”. W końcu nie każdy słyszy, że mówi do niego jego własna głowa.
Rozdział 2
- Witajcie dzieci,
Ta, jasne, już widzę, jak nauczyciel mówi tak do licealistów.
chciałbym przedstawić wam nowego ucznia, Jaspera Hale - powiedział nauczyciel angielskiego i wskazał wysokiego blondyna. - Jasperze, może usiadłbyś obok Edwarda?
- Blondyn wzruszył ramionami i usiadł na miejscu obok mnie.
Po lekcji zacząłem gadać z Jasperem. Właśnie przeniósł się z Phoenix i zaczął tęsknić za słońcem. Reszta lekcji, aż do lunchu minęła spokojnie. Właśnie usiadłem przy moim stoliku z Jasperem i Jacobem, gdy na stołówkę weszła Alice z jakimiś trzema dziewczynami.
- Co to za laska? - spytał Jazz wskazując na chochlika idącego w naszą stronę.
Hm, ja tam nie widzę żadnego podobieństwa między laską a takim stworkiem:
- To moja siostra - odpowiedziałem beznamiętnie.
Jazz wyraźnie się zmieszał i odwrócił się w stronę hamburgera którego właśnie jadł.
Nie dziwię się chłopakowi. Pyta kolegi o dziwnie wyglądającego stwora, a okazuje się, że jest to siostra owego kolegi. Też bym się zmieszała.
Spojrzałem na mojego drugiego towarzysza, ale szybko odwróciłem wzrok widząc jak ślini się na widok rudej Gotki, która wyrażnie trzymała się na uboczu.
Właśnie planowała najazd na Italię.
Jeszcze raz spojrzałem na dziewczęta i oniemiałem. Pośród nich stała olśniewająca brunetka. Dziewicza piękność o jasnej cerze, różanych ustach i czekoladowych oczach spojrzałą na mnie i zarumieniła się. Z zamyślenia wyrwała mnie Alice.
- Poznajcie Rosalie Hale - moja siostra wskazała cukierkową Barbie - oraz Renesmee - tym razem pokazała rudą Gotkę do której mrugał teraz Jake - i Bellę Swan - Alice wskazałą piękność o której teraz myślałem.
- Jestem Edward - odparłem szybko patrząc w oczy Belli.
No i brawo Cullen - odparłem w myślach. - Zakochałeś się!
To tutaj to Bella czyta w myślach, tak? Bo inaczej jaki sens ma odpowiadanie jej w myślach?
Rozdział 2 cz. 2
Bella
Spojrzałam na chłopaka którego przedstawiała Alice. On sam równierz na mnie spojrzał. Jego piękne zielone oczy i miedziane włosy wprawiły moje pęknięte serce w ruch.
Rozległ się głośny warkot, kiedy dawno nie używane serce rozpoczęło pracę. Niestety, w miejscu, w którym było pęknięte, zaczepiło o nieźle już zgniłe płuco, przez co zepsuło się i popękało jeszcze bardziej, a Bella znów była skazana na bycie zombie.
Szybko spóściłam wzrok rumieniąc się.
Alice czując że atmosfera między mną a jej bratem zagęściła się (XD) ,
No wiesz, moja droga, hm… „zagęszczenie atmosfery” w pobliżu kogoś, kto od jakiegoś czasu jest martwy, to raczej norma. ^^
szybko zaczęła o czymś gadać. Wciąż czując na sobie wzrok Edwarda usiadłam na wolnym krześle i zaczęłam jeść jabłko, które wzięłam z tacy mojej siostry, która była zbyt zaapsorbowana rozmową z jakimś wielkim mięśniakiem by to zauważyć.
Właściwie, skoro w oryginale Jake jest wilkołakiem, słowo „zaaPSOrbowana” całkiem tu pasuje.
[Bella jest strasznie nieszczęśliwa, bo jej przyjaciele, zamiast, jak Bór przykazał, skakać nad nią, podrywają jedno Emmetta, drugie Alice, Tanya patrzy na nią z niechęcią, a Edward jest smutny]
Nagle Emmett wybuchł śmiechem. Podskoczyłam na krześle i spojrzałąm na niego pytająco.
- A więc Bello, podobno masz mocny wokal!? - zaryczał misiek.
- Mniej więcej - szepnęłam speszona. Nie lubiłam jak ktoś kogo nie znam chwali mój głos.
- Mniej więcej!? - oburzył się Jazz. - Roznosisz scenę na kawałki! Zaśpiewaj coś razem z Rose! Może to co zwykle?
- Jazz, jesteśmy w stołówce - powiedziała spokojnie Rose. Ta piosenka nie nadawała się do tej scenerii.
- Mam to gdzieś! - krzyknął i puścił muzykę. Chyba chciał się mną koniecznie pochwalić. Zawsze tak robił przed naszymi rówieśnikami, gdyż uważał że mam wrodzony talent.
E tam, chciał się pochwalić! Po prostu stwierdził, że skoro głosik Belli jest w stanie rozwalić scenę, to rozwali i szkołę.
Wszystkie osoby zwróciły się do nas wcześniej pod wpływem krzyków Jazza i teraz patrzyły na mnie i Rosalie z zaciekawieniem.
Nic dziwnego, że patrzyli na Bellę, w końcu zombie jeszcze w szkole nie mieli. Ale jak w takim razie musiała wyglądać Rosalie, że patrzyli też i na nią?
Westchnęłam i posłałam mu błagające spojrzenie, lecz nie zadziałało na niego, a zamiast tego wyłączył muzykę i zsunął dwa najbliższe stoliki i wepchnął nas na nie. Spojrzałam na Rosalie, a ona spojrzała na mnie. Westchnęłyśmy w tym samym czasie, a Jasper puścił muzykę, a my zaczęłyśmy śpiewać.
[Początkowo, kopiując opko do Worda, wszędzie, gdzie aŁtorka wstawiła tekst piosenki, pisałam, że go wycinam. Ponieważ jednak te teksty pojawiają się praktycznie co rozdział, a czasem nawet częściej, ostatecznie odpuściłam sobie. Zatem wszędzie, gdzie wymieniony jest tytuł i wykonawca piosenki, możecie być pewni, że był też wklejony jej tekst]
Powoli otworzyłam oczy. Wszystkich poza Jazzem i moją siostrą zamurowało. Oni słuchali tego codziennie.
I byli przyzwyczajeni do walących się pod wpływem głosu Belli budynków, z których musieli uciekać. Pozostali uczniowie zostali „zamurowani” pod gruzami szkoły.
No i brawo Bello! Teraz nie dadzą wam spokoju!
Przynajmniej dopóki nie zapłacisz za szkody.
[Wszyscy uczniowie wiwatują, Bella użala się nad sobą]
- Co masz teraz? - spytała mnie Nessie swoim szeptem.
Byłoby co najmniej niepokojące, gdyby spytała cudzym szeptem.
Przed śmiercią rodziców byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, ale ostatnio oddaliłyśmy się od siebie.
- Biologię, a ty?
- Sztukę! - wykrzyknęła. Uwielbiała ten przedmiot, najpewniej przez swoje imię. Mama bawiła się imionami i w końcu złączyła swoje imię razem z imieniem swojej najlepszej przyjaciółki z collegu, cioci Esme. Ostatnio widziałyśmy ją przed tym jak postanowiła razem z wójkiem zaadoptować jakiegoś dzieciaka.
Ciekawe, kogo też zaadoptowała ciocia z „wójkiem” (cokolwiek to słowo oznacza)? Zdradź mi, AŁtorko, bo nie mogę się domyślić. ^^
Westchnęłam po raz -enty tego dnia i pognałam na zajęcia.
Rozdział 3
Edward
Poszedłem na biologię i osłupiałem. W mojej ławce jak gdyby nigdy nic siedziała Bella, nie żebym miał coś przeciwko, o nie! Po prostu zaskoczyła mnie i tyle!
- Cześć - szepnąłem i zająłem miejsce obok.
- Hej - odszepnęła. Na tym zakończyła się rozmowa z obiektem moich westchnień.
Po treningu Em'a pojechaliśmy do domu.
Do dom’u, chciałaś chyba napisać.
Rodzice wyjechali na drugą podruż poślubną i byliśmy sami.
To ich rodzice też są zombie? Skoro Alice „od śmierci rodziców nie jest już taka wesoła”, to chyba jedyne wyjaśnienie.
Chociaż… w Ameryce wszystko jest możliwe, to może być i biuro podróży specjalizujące się w wysyłaniu trupów w podróż poślubną.
Carlisle z Esme są naszymi przyszywanymi rodzicami. Najpierw zaadoptowali Emmetta gdy miał osiem lat, a po jakimś czasie mnie i Alice. Alice i ja jesteśmy biologicznym rodzeństwem, choć nie jesteśmy do siebie w ogóle podobni. Częściej biorą nas za parę, niż za rodzeństwo, co najzwyczajniej w świecie mnie wkurza.
Drogi Edwardzie, zgadzam się, że być uważanym za chłopaka dziewczyny wyglądającej jak Twoja siostra może być denerwujące. Ale spróbuj spojrzeć na to z drugiej strony – zawsze to lepsze, niż gdyby ludzie uważali, że jesteś do niej podobny!
- Pamiętajcie, dziś o czwartej zaczyna się nasza impreza - krzyknęła Alice z kuchni.
- Jaka impreza? - wykrzyknąłem zdziwiony. Alice nic takiego nie planowała.
- Wiesz, zaprosiłam dziś garstkę osób - powiedział niewinnie.
Nie dość, że wygląda jak chochlik, to jeszcze zmienia płeć. Chyba zaczynam współczuć jej braciom.
O nie!!!
- Garstkę, czyli?
- Tylko 65 osób - powiedziała.
Westchnąłem po czym poszedłem do salonu i spojrzałem na coś, co kochałem bardziej niż Jennifer (moje autko), muzykę czy książki, a był to mój fortepian. Delikatnie go pogłaskałem.
- Przepraszam, że przeszkadzam w tak romantycznej chwili, ale muszę z tobą pogadać chłopie - zaśmiał się Em.
- Tak, Emmett. Z chęcią z tobą pogadam, nie musisz nalegać. Naprawdę, nie byłem niczym zajęty - żuciłem sarkastycznie.
Żułem? Ale jak można sarkastycznie coś żuć?
- To świetnie! - wykrzyknął uradowany Czy on naprawdę jest tak głupi?
- Widziałeś tą całą Rose? Niezła z niej panienka.
- Skąd to wiesz, znacie się dopiero jeden dzień.
- I co z tego? Tyłek ma zajebisty, więc sama jest zajebista!
***
Dwie godziny póżniej
Od pewnego czasu trwa nasza impreza. Właśnie przebijałem się przez tłumy pijanych nastolatków gdy ujrzałem dwójkę szarpiącą się w kącie. Początkowo nie przejąłem się tym, ale po dłuższej obserwacji dziewczyna okazała się być Bellą, a chłopak zlanym w trupa Mikiem Newtonem.
Czemu apostrofy są w tym opku tylko w błędnych miejscach, a tam, gdzie by się naprawdę przydały, to już ich niet? Jakaś choroba szalonych znaków przestankowych?
Podszedłem bliżej i udało mi się usłyszeć strzępek krzyku Belli, który został zamaskowany przez głośną muzykę.
Muzyka bardzo dokładnie pokryła krzyk maskującym materiałem, obłożyła gałązkami i dla pewności jeszcze kilkoma kamieniami.
- Zostaw mnie ty obleśny dupku!
To raczej nie strzępek, a cały krzyk.
Podbiegłem i udało mi się dostrzec że bluzka Belli jest podarta, jej ramiona są miejscami zaczerwienione a w oczach ma łzy. Co za jebany dupek! Żeby uderzyć kobietę! W przypływie złości rzuciłem chłopakiem o ścianę. Zdjąłem swoją kurtkę i podałem ją Belli która lekko się zarumieniła.
- Dziękuję - wyszeptała.
- Nie ma za co - spojrzałem na nią. - Choć do mojego pokoju. Mam tam kilka ciuchów Alice. Wątpię czy się obrazi gdy je pożyczysz – powiedziałem.
Po sytuacji z Mike’iem tylko ostatnie cielę skorzystałoby z takiej propozycji, wysuniętej przez niemal nieznajomego chłopaka.
Bella przytaknęła i podązyła za mną do mojego azylu.
No, ale Bella to JEST ostatnie cielę, wiadomo.

8 komentarzy:
Hu hu, nie powiadomiłaś ałtorki o analizie, a blogasek chyba żywy. Powinnaś to jak najszybciej nadrobić xD
- Witajcie dzieci,
Ta, jasne, już widzę, jak nauczyciel mówi tak do licealistów.
Wiesz, u mnie się zdarzyło parę razy^^
Wybacz, niedopatrzenie. Już powiadomiłam.
Hejka. Tu "AŁTORKA" (seryjnie? aŁtorka? Ostatnio jak sprawdzałam, słowo "autor" pisze się przez "u"!). Fajnie że opisałaś Bellę jako zombie i powiadomiłaś mnie, że będziesz komentować moje teksty. Zwłaszcza, że wyjaśniłam ludziom, że pierwsze trzy rozdziały to dno, a powinni oceniać mój blog od piątego, bo w czwartym pomagała mi przyjaciółka (pragnę zaznaczyć, że jest to SARKAZM). Musisz być świetna w czytaniu ze zrozumieniem. Po raz pierwszy w życiu zauważyłam, że ludzie czytają "żuciłem" (sorki za błąd, ale tak jakby jestem człowiekiem, w przeciwieństwie do Belli) a myślą "żułem". Przeminęło z sensem? Jak czytam twoje komentarze, rozumiem co miałaś na myśli. Niektórym twoim wypowiedziom naprawdę sensu brak (przykład? Podałam jeden kilka zdań temu). Z analiz wierszy też musisz być świetna, bo "złamane serce" rozumiesz dosłownie.
Mam nadzieję że w końcu nauczysz się czytać, to wstyd nie opanować tej umiejętności w twoim wieku.
Życzę szczęścia.
Rose235b
Droga Rose,
Skoro uważasz, że pierwsze trzy rozdziały to dno i ludzie nie powinni ich oceniać, to dlaczego ich po prostu nie usunęłaś?
Droga Rose,
Co do autorki, ja naprawdę wiem, jak to się pisze. Ale aŁtorka to nie autorka.
Rozumiem, że popełniasz błędy, tak jak z tym "żucaniem". Ale naprawdę, większość przeglądarek internetowych ma opcję podkreślania błędów. Tak trudno z niej korzystać? Ewentualnie przeklejać tekst z Worda, który też taką funkcję posiada?
Piszesz, że ludzie powinni oceniać Twój blog od piątego rozdziału, bo poprzednie są beznadziejne. Bardzo przepraszam, ale to jest po prostu głupie tłumaczenie. Równie dobrze mogłabyś powiedzieć nauczycielce, żeby oceniła Ci sprawdzian od trzeciego zadania, bo poprzednie zrobiłaś źle. Umieszczając tekst w Internecie automatycznie wyrażasz zgodę na to, aby był on komentowany, oceniany czy analizowany. Jeśli nie chcesz, żeby ludzie oceniali rozdziały, które uważasz za słabe, nie publikuj ich. Proste? Proste.
Złośliwe bestie z was. Tak bezlitośnie miażdżyć te różowe i obsypane brokatem słitaśne teksty - coś pięknego! Dawno się tak nie uśmiałam i jestem pod ogromnym wrażeniem.
Zapału i wytrwałości w tropieniu blogasków.
I.
Bardzo dziękujemy za miłe słowa. :)
Dziewczyno!
Nie chcę nikogo obrażać, więc nie będę tego robić. Jednak muszę ci napisać: zastanów się co piszesz na tym swoim blogu! Te bzdury, które powypisywałaś na temat bloga Rose, są kompletnie od czapy!Mała rada: jeśli masz problemy z analizą tekstu, to poproś o pomoc nauczyciela od polskiego. Mam nadzieję, że to pomoże, bo coś u ciebie z tym kiepściutko (przykład? złamane serce, przetłumaczone dosłownie!). W ogóle nie wiem skąd wytrzasnęłaś
Bellę- zombie, w tekście nie ma nawet słówka, które by na to wskazywało.Życzę ci, żebyś była bardziej wrażliwa, bo AUTORCE (tak to się pisze! przez "u", a nie przez "ł"!)mogło być naprawdę przykro, a ty pisząc te idiotyzmy na pewno o tym nie myślałaś, mam rację? Więc zastanów się trochę nad sobą, mam nadzieję że ten komentarz przemówi ci do rozumu.Oburzona twoją ignorancją, kochająca Rose i jej bloga żegnam cię
Eliza
Prześlij komentarz