Witajcie!
Przed Wami kolejna część historii Edzia, który był człowiekiem, gdzie znajdziecie między innymi nowatorsko wykorzystywaną armię, przestraszoną garderobę i tańczące niedźwiedzie.
AŁtorka strzela focha:
Przed Wami kolejna część historii Edzia, który był człowiekiem, gdzie znajdziecie między innymi nowatorsko wykorzystywaną armię, przestraszoną garderobę i tańczące niedźwiedzie.
AŁtorka strzela focha:
Ludzie!!! Jeśli dalej nie będę dostawać komentarzy to po blogu! I jednym i drugim!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gdy tylko przekroczyliśmy próg mojego pokoju moje serce zaczęło bić szybciej.
Bella rozejrzała się i usiadła na łóżku.
-Zaraz wrócę przyniosę ci ubranie-powiedziałam i już mnie nie było. Przeszedłem kawałek i wszedłem do pokoju chochlika. Nie pokuj to niewłaściwe określenie, to jest różowe królestwo.
Byłoby to odpowiednie określenie tylko dla pokoju zapalonego kowala.
Wszędzie walały się perfumy, szminki, lakiery do paznokci i tym podobne głupoty. Przedarłem się przez stosy nowych nie rozpakowanych ciuchów i dotarłem do wielkich drzwi od garderoby. Otworzyłem je i myślałem, że zemdleje.
W końcu właścicielką garderoby jest Alice, więc biedne pomieszczenie jest nieprzyzwyczajone do widoku ludzi, którzy nie wyglądają jak chochliki. Nic dziwnego, że się przestraszyło.
Pomieszczenie było trzy razy większe od jej pokoju, a pokuj był taki jak cztery moje.
No, ale ta garderoba to tam miała dobrze – własny pokój, to nic, że tylko cztery razy większy od niej samej.
Wszystkie ubrania były starannie zawieszona na wieszakach, albo poukładane na pułkach.
Co prawda żołnierze trochę narzekali, że woleliby służyć za podkładki pod ubrania w pokoju Rosalie, ale kto by tam się nimi przejmował.Nie wiedziałem gdzie czego szukać. Zdałem się na instynkt. Wziąłem pierwszą lepszą bluzkę na ramiączkach i wybiegłem z tamtąd z krzykiem. Wszedłem do siebie i zobaczyłem płaczącą Bellę. Nic nie mówiąc podszedłem do niej i przytuliłem. Wtuliła się w moją koszulę i załkała cicho.
Zacząłem miarowo kołysać dziewczynę. Po paru minutach jej oddech się wyrównał. Uniosła głowę i spojrzała na mnie. Na jej policzkach zaczynał pokazywać się rumieniec.
-Dziękuje- szepnęła. Uśmiechnął się do niej.
Rumieniec się uśmiechnął? W sensie, że pojawił się w nim otwór w kształcie uśmiechu? Cóż, co zombie, to zombie.
Rumieniec się uśmiechnął? W sensie, że pojawił się w nim otwór w kształcie uśmiechu? Cóż, co zombie, to zombie.
[Bella i Edzio niemal się całują, ale dziewczyna w ostatniej chwili ucieka do łazienki. Kiedy wraca, Edward proponuje jej nocleg]
-Nie, nie chcę robić problemu- powiedziała.
-To nie jest problem! Mamy dodatkowy pokuj dla gości- powiedziałem.
Nie przeszkadzają ci odgłosy kucia metalu, prawda?
-No niech ci będzie- dała za wygraną.
-Chodźmy na dół, a i "nie" niejest dla mnie odpowiedzią - widząc jej opór musiałem użyć drastycznych sierodków.
Drastyczne sierotki? Kurczę, pojawiają się coraz dziwniejsze stwory.
- No chodź, bo uznam Cię za cieniasa - drażniłem się z nią.
Drastyczne sierotki? Kurczę, pojawiają się coraz dziwniejsze stwory.
- No chodź, bo uznam Cię za cieniasa - drażniłem się z nią.
-No co Ty- ożywiła się. Posłałem jej figlarny uśmieszek. Zeszliśmy po schodach. Od razu podbiegli od nas Emmett i Jasper.
-Ej Bello..- zaczął misiek.
-Słucham- zachęciła go do gadania.
-Bo ja z Jazzem założyliśmy się i musisz powiedzieć kto wygra!
Nie dość, że Bella czyta w myślach, to jeszcze przewiduje przyszłość. Aha.
Nie dość, że Bella czyta w myślach, to jeszcze przewiduje przyszłość. Aha.
-Co to za głupi zakład? - spytała wywracając oczami.
Bo wszystko, co nie dotyczy Belci, jest głupie!
Bo wszystko, co nie dotyczy Belci, jest głupie!
-No ja powiedziałem, że Ty nigdy się nie upijesz, a Jazz powiedział, że na tej imprezie to będziesz tak wstawiona, że nie będziesz pamiętać niczego co dziś się stało - powiedział.
-Dobrze, Emmett - powiedziała - Tym razem to Jasper wygra, ale tylko dlatego że ty mnie denerwujesz - powiedziała, po czym minęła nas i podeszła do małego barku. Wzięła wódkę i wypiła całą butelkę za jednym razem.
-No Emmett, o ile się założyliście?- spytałem się brata.
To w końcu "się", czy brata?
To w końcu "się", czy brata?
-Upsss, o trzysta dolców- powiedział ze spuszczoną głową.
-W takim razie możesz już zapłacić Jazzowi.
-Ej mam świetny pomysł! Urządzimy zawody! Ja, Jazz, Belka i Edek, kto więcej wypije!- krzyknął Emmett podnosząc ręce do góry. Podeszliśmy do baru i nawet nie pamiętam, kiedy mi się film urwał.....
Rozdział 5
[Edward budzi się rano w samych dżinsach, a obok niego leży Bella, ubrana w jego koszulę i bokserki. Chłopak przynosi wodę i aspirynę, następnie idzie na górę, do pokoju siostry. Drzwi otwiera mu Jasper]
- Co ty tu robisz? - spytaliśmy w tym samym momencie.
- Ja tu mieszkam. Ciekawy jestem co ty tu robisz! - wrzasnąłem.
- Na razie spałem. Alice mnie tu zaciągnęła po piątym piwie - bronił się chłopak.
A czy oni przypadkiem nie pili wódki?
A czy oni przypadkiem nie pili wódki?
- A co ona tam robi! - wrzasnąłem.
- Ciszej, jeszcze ją obudzisz - posłałem mu spojrzenie pod tytułem "W dupie mam to czy ją obudzę, czy nie!" i wpadłem do pokoju Alice. Moja siostrzyczka chrapała w różowym podkoszulku na różowej poduszce, która wczoraj była zielona, a z jej ust wylewały się hektolitry śliny.
Kto by pomyślał, że takie małe stworzonko jak chochlik ma w organizmie tyle płynów!
Kto by pomyślał, że takie małe stworzonko jak chochlik ma w organizmie tyle płynów!
- Czy może być coś piękniejszego od śpiącej Alice? - spytał mnie retorycznie Jasper.
Chyba łatwiej byłoby zapytać, co NIE jest...
Chyba łatwiej byłoby zapytać, co NIE jest...
Spojrzałem na niego jakby wyrosła mu druga głowa i wycofałem się z niemym krzykiem z tej babskiej fortecy. W życiu nie widziałem więcej różu! Przecież jej rzeczy z dnia na dzień robiły się bardziej różowe!
W następnej kolejności poszedłem do pokoju mojego brata. Tym razem nie chciałem by jakaś kolejna "nocna przygoda" mi otworzyła, więc wparowałem bez pukania.
Hm, jak dla mnie lepiej, żeby "nocna przygoda" otworzyła, niż została przyłapana w dziwnej sytuacji...
Mój brat Emmett właśnie spał w łóżku obok pół nagiej leżącej na brzuchu blondi. Zorientowałem się że to Rosalie. Czy ci Hale'owie nie mogą dać mi spokoju! Najpierw przyłapanie Jaspera w pokoju mojej siostry, teraz przyłapanie Rosalie w pokoju mojego brata, a Bella w salonie na kanapie na dokładkę!
To trzeba było a) nie schlać się do nieprzytomności, b) nie włazić do cudzych pokoi bez pukania. Wtedy problem Belli i Rosalie by nie istniał.
Hm, jak dla mnie lepiej, żeby "nocna przygoda" otworzyła, niż została przyłapana w dziwnej sytuacji...
Mój brat Emmett właśnie spał w łóżku obok pół nagiej leżącej na brzuchu blondi. Zorientowałem się że to Rosalie. Czy ci Hale'owie nie mogą dać mi spokoju! Najpierw przyłapanie Jaspera w pokoju mojej siostry, teraz przyłapanie Rosalie w pokoju mojego brata, a Bella w salonie na kanapie na dokładkę!
To trzeba było a) nie schlać się do nieprzytomności, b) nie włazić do cudzych pokoi bez pukania. Wtedy problem Belli i Rosalie by nie istniał.
Włączyłem swoją komórkę i puściłem Linkin Park - New divide na cały regulator i przyłożyłem do ucha miśka. Po sekondzie Em z wielkim rykiem podskoczył i spadł na podłogę, przy okazji budząc blondynkę, która gdy tylko mnie zauważyła skryła się pod kołdrą.
Czy wszystkich dziasiaj pogięło?!
- Emmett, cholera! Twój młodszy brat przyłapał cię z pół nagą siostrą chłopaka który przespał się z naszą siostrą, a ty jakby nigdy nic tańczysz teraz do jakiejś durnej piosenki! - wrzasnąłem.
- Nie durną, tylko świetną! - oburzył się Emm. - Zaraz, jak to Jazz przespał się z Alice! - wrzasnął. - Jak ja ich dorwę to im nogi z tyłków powyrywam!
Bo jak Emmett przespać się z kimś, dobrze, a jak Alice przespać się z kimś, źle.
Bo jak Emmett przespać się z kimś, dobrze, a jak Alice przespać się z kimś, źle.
- Alice Mary Masen Cullen i Jasperze Hale!!! Szykujcie się na mega rozwałkę! @#%$ $%^* &@#!% wy #%@&#& (te słowa były tak wulgarne, że nawet nie będę wam o nich opowiadał)!!!
***
Rozdział długi, ale taki sobie. Mam nadzieję że inne będą lepsze XP.
Bo ja wiem, czy Windows XP jest lepszy?
Bo ja wiem, czy Windows XP jest lepszy?
Rozdział 6 - O tym jak Emmett walnął...
Emmett
Biegłem jak szalony. Nie patrzyłam przed siebie tylko myślałem jak zabić ich oboje.Moją małą najwyraźniej niedoceniającą siebie siostrzyczkę i tego idiotę z którym się przespała.
To facetom wolno spać, z kim im się podoba, a dziewczynom nie? W takim razie Emmett powinien liczyć się z tym, że Jazz przywita go, rzucając w niego nożem. W końcu on też ma siostrę...
To facetom wolno spać, z kim im się podoba, a dziewczynom nie? W takim razie Emmett powinien liczyć się z tym, że Jazz przywita go, rzucając w niego nożem. W końcu on też ma siostrę...

10 komentarzy:
Dziewczyno!
Nie chcę nikogo obrażać, więc nie będę tego robić. Jednak muszę ci napisać: zastanów się co piszesz na tym swoim blogu! Te bzdury, które powypisywałaś na temat bloga Rose, są kompletnie od czapy!Mała rada: jeśli masz problemy z analizą tekstu, to poproś o pomoc nauczyciela od polskiego. Mam nadzieję, że to pomoże, bo coś u ciebie z tym kiepściutko (przykład? złamane serce, przetłumaczone dosłownie!). W ogóle nie wiem skąd wytrzasnęłaś
Bellę- zombie, w tekście nie ma nawet słówka, które by na to wskazywało.Życzę ci, żebyś była bardziej wrażliwa, bo AUTORCE (tak to się pisze! przez "u", a nie przez "ł"!)mogło być naprawdę przykro, a ty pisząc te idiotyzmy na pewno o tym nie myślałaś, mam rację? Więc zastanów się trochę nad sobą, mam nadzieję że ten komentarz przemówi ci do rozumu.Oburzona twoją ignorancją, żegnam cię
Eliza
Elizo, dziękujemy za komentarze. To bardzo miło, że tak troszczysz się o statystykę na naszym blogu, ale nie musiałaś pisać tego samego pod dwiema notkami. Jeden raz by wystarczył, serio, zauważyłybyśmy.
Po wtóre- Mrunia nie poświęciła nawet jednego zdania osobie Rose. Krytykowała tylko jej blog.
Po ostatnie- ,,ałtorka'' i ,,autorka'' to dwa różne wyrazy.
Ja dodam jeszcze jedno od siebie na temat tego serca Belli: zwrot "złamane serce" jest absolutnie poprawny, "pęknięte serce", jakkolwiek niezbyt mi się podoba, również. Ale "wprawienie serca w ruch"? To znaczy, że było nieruchome - ergo Bella nie żyje? A skoro nie żyje, to pęknięcie serca wcale nie musi być przenośnią... A wystarczyłoby napisać "szybszy ruch" i nie byłoby sprawy.
Resztę już napisała Mariposa, więc nie chcę powtarzać.
Mruniu, La Mariposo!
Wytłumaczcie mi proszę, z łaski swojej, co oznacza słowo "ałtorka", bo jakoś mi podkreśla na czerwono, że jest niepoprawne.
Eliza
Mam pytanie do was ałtorki tego bloga co chcecie osiągnąć prowadząc ten blog? Niechęć, złe komentarze czy podkreślić swoją "wszechwiedzę" i "wszechmogącość"? Obrzucacie dziewczynę błotem, bo? Dlaczego powiedzcie mi? Dlaczego? Ja już zniechęciłam się do waszego bloga i do waszych wszechwiedzących mózgownic. Prawda jest taka, aby kogoś krytykować trzeba do tego mieć serce i rozum, a wy ani jednego nie macie. Ot i tyle.
Nemezis
@Eliza: "AŁtorka" to ktoś, kto pisze "opko" - czyli opowiadanie na blogu, z błędami i/lub nielogizmami, najczęściej wręcz żądający komentarzy pod kolejnymi notkami.
@Nemezis: Co chcemy osiągnąć? A choćby to, żeby autorki zanalizowanych opowiadań przejrzały na oczy i zamiast starać się dostać jak najwięcej "komcióff", zaczęły starać się pisać jak najlepiej, bez błędów i oryginalnie. Jak pisała parę komentarzy wyżej Mariposa - nie komentuję osoby autorki, ale to, co napisała, a to jednak różnica. Nie przypominam też sobie, żebym kiedykolwiek pisała, że Rose jest głupia czy bez mózgu.
Cóż droga Mruniu chciałabym zauważyć iż jest to niekonwencjonalne* opowiadanie. I za to kocham Rose. A nie za jakiejś sztywne i odszykowane opowiadania. Mnie opowiadania Rose zawsze podnoszą na duchu. I nie zgadzam się z waszą opinią!
* Mam nadzieję, że wiesz co to znaczy^^ ałtorko
Nemezis
Nemezis, nie chodzi o to, żeby opowiadania były sztywne. Mają się trzymać kupy i być logiczne. Rose chce Edwarda człowieka? Dobra, ja tego nie ogarniam, ale ok. Tylko niech będzie konsekwentna. Podstawy logiki- jeżeli p to q. Jeżeli Edward jest człowiekiem, nie rozwala ścian. Jeżeli ludzie są martwi, nie wyjeżdżają na wakacje.
Mruniu!
Po pierwsze: nie było żadnych "martwych rodziców wyjeżdżających na wakacje". Myślę, że sama dobrze wiesz, że chodziło o rodziców zastępczych (Esme i Carlisle). Po drugie: nikt nie zarzuca ci nazywania Rose "głupią" czy "bez mózgu". Wydaje mi się, że Nemezis, tak samo jak i ja, chciała ci dać do zrozumienia, że popularnie mówiąc: czepiasz się nieistotnych szczegółów. Po twojej ostrej i moim zdaniem, niesłusznej krytyce, Rose była przybita twoim stosunkiem do jej bloga, że skupiłaś się tylko i wyłącznie na krytykowaniu wszystkiego i nie wstawiłaś nawet najmniejszego komentarza o czymś, co było dobre (bo takich rzeczy na blogu Rose, bynajmniej nie brakuje). Mam nadzieję, że zamiast pisać kolejny komentarz na swoją obronę, zastanowisz się w ciszy i spokoju, czy przypadkiem trochę nie przesadziłaś. Cóż, decyzja należy do ciebie. Proponuję też (zwracam się tu głównie do Nemezis), żebyśmy zakończyły tę dyskusję. Każda powiedziała swoje i starczy.Życzę ci, Mruniu, żebyś zrozumiała swój błąd. Powodzenia!
Oddana Rose
Eliza
Prześlij komentarz